Najbardziej rozśpiewany turnus dobiegł końca, zobacz zdjęcia. Dzięki melodii
płynącej z gitar Zosi i Oli wszyscy dali się porwać w muzyczną podróż
po tekstach i dźwiękach wcześniej nieznanych, a teraz wrytych w pamięć.
Pamięć, która nigdy nie zapomina. Na końskich grzbietach w blasku
zachodzącego słońca z „bieszczadzką gałązką” w dłoni i na ustach, tak
wszystkich zapamiętamy.
Rozpoczyna się drugi turnus i „Koliba” pomału zapełnia się nowymi
twarzami. Wszyscy „nowi” nie mogą się doczekać pierwszej jazdy na hucułach. A koniki wreszcie, po trzytygodniowej pracy mają chwilę odpoczynku w gęstwinie zielonej, pachnącej wolnością trawy.