
Kwiecień zaczął się w Bieszczadach po bożemu, wedle przysłowia: kwiecień plecień, bo przeplata – trochę zimy, trochę… zimy! (wkrótce galeria z „zimowymi zdjęciami”) Tak właśnie było – żadnego lata. Nawet, gdy zaświeciło słońce, to nijakiej wiosny w powietrzu się nie czuło. Teraz to co innego, mamy wreszcie piękną wiosnę… W Tabunie rodzą się kolejne źrebaki, ptaki wreszcie śpiewają jak należy. Jest pięknie!